Polityka pod Dywanem
Gdzie jest głos Europy Środkowo-Wschodniej?
Odcinek nagrany w rocznicę wyborów z 15 października — dwa lata od odsunięcia PiS od władzy. Poseł mówi o „słodko-gorzkim” bilansie tego okresu: jest satysfakcja ze zwycięstwa, ale i gorycz spraw, które nie idą tak szybko, jak by się chciało. Odrzuca jednak twierdzenia, że przegrana za dwa lata jest już przesądzona — zwycięstwo i klęska rozstrzygają się w ludzkich głowach, a nie w z góry zdeterminowanych układach. Krótko trzyma też kciuki za Waldemarem Żurkiem.
Gaza jako obraz słabości Unii
Głównym tematem jest reakcja Unii na proces pokojowy na Bliskim Wschodzie, wymuszony przez administrację Donalda Trumpa. Premier Izraela Benjamin Netanjahu miał ocenić, że Europa stała się nieistotna w tym procesie. Sienkiewicz przyznaje mu rację: przez dwa lata wojny Komisja i Parlament nie wypracowały jednolitego stanowiska, a teraz — przy odbudowie Gazy — państwa członkowskie (Niemcy, Włochy) deklarują pomoc na własną rękę, zamiast czekać na unijny konsensus. Jeśli jedynym unijnym wkładem w proces pokojowy ma być wyłącznie pieniądz na odbudowę, a nie realny wpływ polityczny, klęska strategiczna Unii jako globalnego centrum politycznego będzie jeszcze głębsza.
Sienkiewicz zwraca uwagę, że konflikty spoza Unii — Gaza, ale też spór Kurdowie–Turcy czy wojna w Ukrainie — przenoszą się do wewnątrz i dzielą europejskie społeczeństwa, czego przejawem bywa krycie się z antysemityzmem pod hasłami antyizraelskimi. Przywołuje książkę Nowe wojny Herfrieda Münklera z 2004 roku, która opisywała takie konflikty jako przyszłość kontynentu — diagnozę, do której żaden rząd europejski się wtedy nie zastosował. Konkluzja: „będzie decydował ten, którego buty stoją na ziemi” — a europejskich butów w Gazie nie będzie, mogą tam trafić najwyżej europejskie pieniądze.
W tym kontekście Sienkiewicz apeluje o odwagę Polski w zabieraniu głosu o przyszłości Unii — przy jasnym „nie” dla zniesienia weta, ale też z pytaniem, gdzie jest granica korzystania z pozatraktatowych narzędzi Unii, z których Polska już dziś korzysta (fundusze zbrojeniowe). Największym deficytem Polski nazywa deficyt wyobraźni co do tego, jak Unia mogłaby wyglądać inaczej.
Nobel dla Krasznahorkaia — głos Europy Środkowo-Wschodniej
Drugi temat to literacka Nagroda Nobla dla węgierskiego pisarza László Krasznahorkaia. Poseł przypomina, że region ten — mimo słabego głosu politycznego — od dekad gromadzi noblistów literackich: Miłosz, Szymborska, Kertész, Alienajewa, Tokarczuk, a teraz Krasznahorkai. Ich wspólnym mianownikiem jest przekonanie o tragizmie ludzkiego losu i nieufność wobec politycznych obietnic utopii.
„Może politycznie Europa Środkowo-Wschodnia nie ma silnego głosu, ale literacko jak najbardziej.”
Paradoks, na który wskazuje: ten sam region od lat ostrzegał Zachód przed Rosją, przed absurdami polityki rolnej (ugorowanie ziemi) czy przed odgórnym narzucaniem terminów wycofania samochodów spalinowych — i był ignorowany, traktowany jak „barbarzyńcy w ogrodzie”, dopóki zachodni politycy (przykład: kanclerz Niemiec ws. zakazu aut spalinowych) sami nie zaczęli się z tych stanowisk wycofywać. Wniosek: albo literatura regionu nie ma żadnego przełożenia opiniotwórczego, albo zachodni politycy jej po prostu nie czytają — i najwyższy czas, by głos Europy Środkowo-Wschodniej, z Polską na czele, był słyszalny wprost w polityce, a nie tylko w literaturze.
W kraju: słowo ma znaczenie — „plecak ewakuacyjny”
Na koniec krótki komentarz krajowy: rząd zorganizował, jego zdaniem, największą operację ochrony granic od 1945 roku, ale nazwał jeden z jej elementów „plecakiem ewakuacyjnym” — słowem kojarzącym się z ucieczką, a nie obroną. Zestawia to z wrześniem 1939 roku i masową ucieczką z oblężonej Warszawy. Ta sama komunikacyjna nieostrożność, jego zdaniem, psuje przekaz o realnej, dużej inwestycji w bezpieczeństwo granic.