Odcinek nagrany w Strasburgu, poświęcony głosowaniu nad corocznym sprawozdaniem Parlamentu Europejskiego oceniającym postęp Ukrainy na drodze do członkostwa w UE — w cieniu sporu o nazwanie jednostki wojskowej imieniem UPA.

Krzyk kontra realna dźwignia nacisku

Sienkiewicz relacjonuje krytykę ze strony prawicy: posłanka Konfederacji Anna Bryłka żaliła się na odrzucenie jej poprawki nazywającej rzeź wołyńską ludobójstwem (KO i lewica głosowały przeciw, PSL się wstrzymał), a poseł Jacek Ozdoba oskarżał koalicję rządzącą o „świadome zakłamywanie historii”. Poseł tłumaczy jednak, że prawdziwym celem polskiej delegacji nie było głośne potępienie zbrodni UPA — co tylko umacnia Zełeńskiego w oczach ukraińskich nacjonalistów — lecz wpisanie do tekstu ostrzeżenia, że taka polityka historyczna może zablokować Ukrainie drogę do Unii Europejskiej.

Negocjowany tekst kontra poprawki PiS

Cytuje wynegocjowany fragment sprawozdania: Parlament „ubolewa” nad „niepotrzebną i niesprowokowaną eskalacją” ze strony prezydenta Zełeńskiego związaną z nadaniem jednostce imienia UPA, stwierdzając, że decyzja ta szkodzi stosunkom dobrosąsiedzkim i jest niezgodna z wartościami europejskimi — kluczowym warunkiem członkostwa w UE.

„Panie prezydencie Zełeński, nie idź tą drogą.”

Wynegocjowany tekst przeszedł 600 głosami do 11. Dla porównania, ostrzejsza poprawka zgłoszona przez EKR (partię, w której zasiada PiS) zebrała jedynie 173 głosy przy 437 przeciw, a ustna poprawka posła Ozdoby w ogóle nie została dopuszczona do głosowania. Sienkiewicz podsumowuje to jako lekcję skuteczności: cicha, precyzyjna negocjacja przynosi więcej niż głośne demonstrowanie oburzenia, przywołując na potwierdzenie wcześniejszy sukces polskiej delegacji przy funduszu ETS.