Polityka pod Dywanem
Sienkiewicz o Sienkiewiczu
Odcinek nagrany w Warszawie, po powrocie z Rzymu. Sienkiewicz był tam na zaproszenie Instytutu Polskiego i Uniwersytetu La Sapienza i wygłosił wykład w formule lectio magistralis, czyli wykładu mistrzowskiego, dla profesorów i studentów uczących się polskiego oraz zajmujących się literaturą polską z uczelni z całych Włoch. Temat: amerykańskie doświadczenia Henryka Sienkiewicza, pradziadka posła, i ich wpływ na jego pisarstwo.
Dlaczego Ameryka była ważna
Poseł zastrzega, że znalazł się na tym wykładzie dzięki genom, a nie dlatego, że jest historykiem literatury, ale jako historyk wie, jak ważny dla twórczości jest kontekst, w którym działa twórca. Jego zdaniem amerykańskie doświadczenie jest niedocenianym wątkiem w recepcji dzieł Sienkiewicza: w 1876 r. pisarz wyjechał do Stanów Zjednoczonych, spędził tam dwa lata, a ten pobyt zostawił trwały ślad w jego twórczości.
Było to zetknięcie kogoś z peryferyjnej Europy, z narodu bez własnego państwa, spod zaboru rosyjskiego, ze światem zupełnie innym. Sienkiewicz zobaczył społeczeństwo masowe, niezwykle demokratyczne, niedzielące ludzi na stany poza zamożnością, a do tego masowych czytelników. W jego „Listach z podróży" opisana jest zdumiona scena z Nowego Jorku, gdzie dorożkarz czyta gazetę. Przyjechał z Królestwa Polskiego, w którym około 80% ludności było analfabetami, a zobaczył dziesiątki tysięcy osób czytających codziennie kieszonkowe książeczki w miękkich oprawach. Zobaczył mechanizmy rynku czytelniczego społeczeństwa masowego i wcielił je potem w swoje fabuły.
Niszcząca siła nowoczesności
Drugi element to zobaczenie niszczącej siły postępu, wieku pary i elektryczności. Ci, którzy w nim nie uczestniczą, jak ujmuje to poseł, ulegają zagładzie. Sienkiewicz zobaczył los Indian i pisał wprost o genocydzie. Ta myśl wracała w jego nowelach, a stąd bierze się, zdaniem posła, także jego sprzeciw wobec Niemiec, w których zobaczył nie tylko brutalną siłę, ale i wyższość cywilizacyjną, która mogła zniszczyć Polaków.
„Ogniem i mieczem” jako przestroga
Poseł mówi, że dziś myślimy o pisarstwie Sienkiewicza w sposób niesłychanie spłaszczony, jak o aplikacji działającej w tle, której kodu źródłowego już nie znamy. Wyjaśnia to na przykładzie „Ogniem i mieczem": to cudowny romans, a równocześnie straszliwa przestroga, że może nadejść moment, w którym naród znika z mapy świata. Sienkiewicz stawia tezę, że powstanie Chmielnickiego, wojna między Polakami a Ukraińcami, było początkiem końca państwa polskiego, i, jak podkreśla poseł, miał historycznie rację: Rzeczpospolita po tych wszystkich najazdach już nigdy się nie podniosła.
„Nienawiść wrosła i zatruła krew pobratymczą.”
Ostatnie zdanie powieści Sienkiewicza poseł przytacza w bardzo współczesnym kontekście. Pisarz nie miał wątpliwości, że to była wojna pobratymcza, a o Ukraińcach mówił jako o narodzie nam bardzo bliskim.
Dziś
Sienkiewicz mówi ostro: jego zdaniem trzeba mieć „gołe miejsce w mózgu, tam gdzie jest patriotyzm rozumiany jako racja stanu państwa polskiego", żeby szczuć na Ukraińców i przedstawiać sprawę tak, jakby części Polaków było bliżej do Moskwy niż do Kijowa. Zwraca się wprost do Konfederacji, PiS i influencerów w internecie, a o tych, którzy szczują na Ukraińców, uważają, że Putin ma rację, i potrafią podnieść rękę na ukraińskich uchodźców, mówi, że nie są to ludzie od Henryka Sienkiewicza, bo zatracili istotę polskości i nigdy jej nie zrozumieli.
Odcinek kończy życzeniem, by to, co dzieje się w Polsce, nie zatruło krwi pobratymczej.