Polityka pod Dywanem
Sztuka kompromisu w UE. Lekcja po 27:1.
Kontynuacja wątku z poprzedniego odcinka — poseł tłumaczy, dlaczego Unii Europejskiej tak trudno wypracować wspólne stanowiska wobec świata zewnętrznego, wyjaśniając mechanikę stanowienia prawa wewnątrz Unii.
86 podmiotów politycznych
W typowym krajowym parlamencie o kształcie ustawy decyduje, jego zdaniem, sześć do dziesięciu podmiotów: rząd, kilka partii koalicyjnych, kilka opozycyjnych. W Parlamencie Europejskim, przy 27 państwach członkowskich, poseł liczy w przybliżeniu 86 podmiotów politycznych biorących udział w procesie: krajowe delegacje partyjne, rządy państw członkowskich, europejskie rodziny polityczne (socjaldemokraci, lewica, trzy formacje prawicowe, centro-liberałowie) — a na końcu jeszcze możliwość głosu wolnego (free vote) każdego posła niezależnie od linii partii czy rządu.
Ten skomplikowany, wielowarstwowy system — jak podkreśla — nie jest efektem idealizmu, lecz konieczności: każdy uczestnik musi mieć swoje miejsce w procesie na każdym etapie, inaczej żadna ustawa by nie przeszła. Ugrupowania, które od początku deklarują całkowity sprzeciw wobec danego rozwiązania, automatycznie wypadają z rozmów — nikt nie negocjuje z kimś, kto i tak zagłosuje przeciw.
Dlaczego to nie działa na zewnątrz
Kluczowa teza Sienkiewicza: ta „kultura kompromisu” urosła w Unii do rangi idei filozoficzno-politycznej, ale w rzeczywistości jest wyłącznie wewnętrzną procedurą. Próba przeniesienia jej — jako zasady — na relacje z Chinami, USA czy Rosją jest, jego zdaniem, fundamentalnym błędem. Na zewnątrz Unia musi działać jak jeden organizm broniący swoich interesów, bo żadne pojedyncze państwo członkowskie — nawet Niemcy czy Francja — nie obroni się samo wobec mocarstw. Zapowiada, że spór o to, czy Unia potrafi przyjąć taką twardszą postawę zewnętrzną przy zachowaniu wewnętrznej kultury kompromisu, będzie tematem kolejnych odcinków.