Polityka pod Dywanem
Wakacje w Dubaju w czasie wojny. Kto zapłaci?
Pierwszy z zapowiedzianych dwóch odcinków o kryzysie tożsamości Unii Europejskiej, wywołanym przemówieniem przewodniczącej Komisji Europejskiej.
„Europa nie może już być strażnikiem dawnego porządku”
9 marca, przed zgromadzeniem ambasadorów akredytowanych przy UE, Ursula von der Leyen wygłosiła przemówienie, w którym stwierdziła, że Europa nie może dłużej być strażnikiem porządku opartego na zasadach, że stary porządek świata odszedł bezpowrotnie, a impulsem do tej diagnozy nie jest sama sytuacja na Bliskim Wschodzie, lecz szerszy trend — obejmujący też Grenlandię i Ukrainę. Sienkiewicz odczytuje to jako zapowiedź odejścia od dotychczasowej praktyki uzależniania unijnego zaangażowania w świecie od poszanowania praw człowieka i praworządności przez partnerów, na rzecz czystego pragmatyzmu.
Pierwszą ostrą reakcją była Francja — były komisarz UE Thierry Breton, bliski współpracownik prezydenta Macrona, oskarżył Komisję o upolitycznienie i wchodzenie w kompetencje Rady Europejskiej. W odpowiedzi na francuski opór von der Leyen wysunęła gest pojednawczy, opowiadając się za powrotem energii atomowej do centrum unijnej polityki energetycznej — co poseł czyta jako wyciągnięcie ręki do nuklearnej Francji (70% prądu z elektrowni atomowych) i pośrednio do Niemiec.
Kto zapłaci za wakacje w Dubaju
Drugi, krótszy wątek dotyczy ewakuacji polskich obywateli z Bliskiego Wschodu w związku z wojną. Sienkiewicz broni rządu przed zarzutami przyszłego premiera Przemysława Czarnka, wskazując, że procedura ewakuacyjna jest identyczna z tą stosowaną wcześniej przez PiS i inne kraje UE. Przywołuje ujawnione przez ministra Radosława Sikorskiego dane: 97 osób pojechało mimo ostrzeżeń do Kataru, 271 do Omanu, 38 do Zjednoczonych Emiratów Arabskich (w tym częściowo do Dubaju) — w trakcie trwania konfliktu. Popiera stanowisko ministra, że koszt ewakuacji osób, które świadomie zignorowały ostrzeżenia rządu, powinny ponieść one same, a nie podatnicy.