Poseł zajmuje się sprawą, o której dowiedział się z mediów, a potem sam sprawdził telefonicznie na miejscu: wielotygodniowym konfliktem wokół katowickiej restauracji Tatarland, serwującej dania z koniny — w tym tatara i befsztyk.

Hałaśliwe protesty, straty dla wielu restauratorów

Lokal na terenie starego dworca w centrum Katowic, w otoczeniu wielu innych punktów gastronomicznych, od tygodni jest celem protestów działaczy określających się jako abolicjoniści — przeciwników jedzenia koniny. Sienkiewicz relacjonuje, że protesty przybierają na sile: sprzęt nagłaśniający włączany na pełny regulator, wejścia do lokalu, straszenie gości — nie tylko klientów Tatarlandu, ale też sąsiednich restauracji, które w ten sposób tracą klientów, mimo że nie mają nic wspólnego ze sporem.

List do prezydenta Katowic

W tej sprawie poseł wystosował pismo do prezydenta Katowic Marcina Krupy, argumentując, że to władza samorządowa ma tu kompetencje do interwencji. Przytacza trzy kluczowe tezy z listu:

Po pierwsze — obie strony korzystają z praw chronionych konstytucyjnie: protestujący mają prawo do pokojowych zgromadzeń i wyrażania sprzeciwu, restaurator ma prawo do wolności działalności gospodarczej i sprzedaży legalnych produktów.

Po drugie — to konflikt dwóch praw o równorzędnej randze konstytucyjnej, żadne z nich nie ma automatycznego pierwszeństwa.

Po trzecie — jeśli doniesienia medialne (potwierdzone przez posła telefonicznie) są prawdziwe, protestujący systematycznie nadużywają prawa do zgromadzeń: cykliczne, celowo uciążliwe działania generują straty finansowe nie tylko właścicielowi Tatarlandu, ale pośrednio też innym restauratorom w okolicy.

Kiedy zwykły konflikt przestaje być zwykły

Zdaniem posła, moment, w którym jedna strona sporu zaczyna nadużywać swoich praw i uderzać w wolność gospodarczą drugiej, przestaje być zwykłym konfliktem sąsiedzkim — to sytuacja wymagająca reakcji władzy. Przywołuje analogię do ekstremalnych form aktywizmu klimatycznego (niszczenie dzieł sztuki, blokowanie głównych arterii komunikacyjnych poprzez przyklejanie się do drogi), które w innych krajach wywołały konkretną reakcję państwa — i ocenia, że katowicki spór o koninę to dokładnie ten przypadek.

„Grupa obywateli chce dyktować innym obywatelom, co mogą jeść, a czego nie mogą jeść.”

Bezczynność władzy jako forma jej delegitymizacji

Kluczowa diagnoza posła: zaniechanie działania przez władzę w takim sporze nie jest neutralne — to, jego zdaniem, rodzaj delegitymizacji władzy w oczach obu stron konfliktu, który w praktyce zaostrza spór, a nie go łagodzi. Każda ze stron, widząc bezradność władzy, czuje się w tym utwierdzona w swojej racji. Sienkiewicz formułuje to jako ogólną regułę: władza, która boi się negocjować albo boi się twardo wytyczyć granicę między tym, co dopuszczalne, a co niedopuszczalne, traci szacunek obywateli — niezależnie od tego, jaka partia w danym momencie sprawuje władzę, czy to na poziomie parlamentu, rządu, czy samorządu.

Odcinek kończy się osobistym wyznaniem: posła frustruje władza, która unika trudnych tematów z obawy przed kosztami politycznymi — bo w takiej sytuacji, jak podsumowuje, przegrywają wszyscy: władza traci twarz, a obywatele poczucie bezpieczeństwa i pewności.