Polityka pod Dywanem
Partia Rosja w Parlamencie Europejskim
Odcinek nagrany w Strasburgu, poświęcony wydarzeniu, w którym poseł opisuje posiedzenie delegacji Parlamentu Europejskiego do spraw współpracy z Rosją, jednej z międzyparlamentarnych delegacji, przez które Unia prowadzi swoją dyplomację. Od pełnoskalowej inwazji na Ukrainę Unia nie uznaje rosyjskiej Dumy za partnera do rozmów, ale delegacja wciąż działa — między innymi utrzymuje kontakt z rosyjskim Komitetem Antywojennym, środowiskiem Rosjan działających poza granicami kraju, którzy sprzeciwiają się Putinowi.
Sienkiewicz przypomina przy tym tło: według amerykańskich i europejskich służb specjalnych Rosja planowała akty sabotażu na terenie Europy, a także zabójstwa Rosjan zaangażowanych w działalność antyputinowską poza granicami kraju — praktykę sięgającą jeszcze czasów NKWD i sowieckich służb specjalnych.
Posiedzenie, które miało być formalnością
10 września odbyło się posiedzenie delegacji, którego celem było wysłuchanie Rosjan z Komitetu Antywojennego oraz wybór wiceprzewodniczącego — tak, by nie dopuścić do gremium osób o prorosyjskich poglądach. Sienkiewicz miał być jednym z kandydatów. Zamiast formalności doszło jednak do awantury: Grzegorz Braun wspólnie z czeskim eurodeputowanym Andrejem Dostalem i słowackim posłem Ľubošem Blahą (silnie związanym z rządem Roberta Ficy) rozpoczęli spór proceduralny.
Przy głosowaniu nad porządkiem obrad padł wynik 8 do 8 — pełna równowaga. Awanturę, jak relacjonuje poseł, nakręcał przede wszystkim Grzegorz Braun. Ostatecznie formalne wyjście z impasu znalazł francuski kolega z komisji, który odwołał się do regulaminu: skoro nie wszyscy mieli zapewnione tłumaczenie na francuski, posiedzenie uznano za nieważne.
Konsekwencje sięgnęły dalej niż sama procedura. Braun zaproponował — jak mówi poseł, to eufemizm — rosyjskim gościom z Komitetu Antywojennego, by poszli porozmawiać do restauracji. W efekcie nie zabrali głosu: prorosyjscy uczestnicy posiedzenia skutecznie je storpedowali.
Jak to możliwe, że prorosyjska mniejszość niemal wygrała
Najciekawsze pytanie brzmi, zdaniem Sienkiewicza, jak w ogóle doszło do sytuacji, w której garstka prorosyjskich posłów mogła przejąć kontrolę nad komisją zajmującą się relacjami z Rosją — skoro przygniatająca większość Parlamentu Europejskiego uznaje Rosję za głównego przeciwnika Europy, gotowego zabijać obywateli Unii, planować zamachy na szefów firm zbrojeniowych i wysadzać tory kolejowe z ryzykiem ofiar śmiertelnych.
Odpowiedź: doszło do unikalnego sojuszu. Poseł skrajnej lewicy, poseł z ugrupowania Sahry Wagenknecht oraz posłowie niezrzeszeni — de facto prorosyjscy — zdołali razem zdobyć przewagę liczebną. Gdyby im się to w pełni udało, Unia znalazłaby się w sytuacji, w której wiceprzewodniczący komisji do współpracy z Rosją sam byłby częścią rosyjskiej polityki wewnątrz europarlamentu — jak ocenia Sienkiewicz, byłaby to „katastrofa wizerunkowa”.
Kluczowy jest jednak drugi wniosek: zabrakło posłów głównego, antyrosyjskiego nurtu — socjaldemokracji i Renew Europe, które w parlamencie mają większość. Po prostu się nie pojawili. Siłę sprzeciwowi wobec unijnej polityki wobec Rosji dała więc nieobecność większości, nie jej słabość.
„Nie większość oddziałuje na stosunki między Zachodem a Rosją, tylko zdeterminowana mniejszość rosyjskich kolaborantów.”
Grzegorz Braun: 16 na 16
Według zestawienia mediów z listopada 2025 roku Braun głosował przeciwko rezolucjom krytykującym Rosję 16 razy na 16 możliwych — za każdym razem przeciwko jakimkolwiek działaniom wzmacniającym obronę Ukrainy.
Andrej Dostal: kandydat „partii Rosja” na wiceprzewodniczącego
Czeski poseł, wiceprzewodniczący lewicowo-komunistycznego ruchu w swoim kraju, był kandydatem tego sojuszu skrajnej lewicy i skrajnej prawicy na wiceprzewodniczącego delegacji UE–Rosja. Już w listopadzie 2024 roku — po masakrach w Buczy — jako pierwszy czeski polityk odwiedził Rosję. W maju 2025 roku wziął udział w moskiewskich obchodach zakończenia II wojny światowej jako jeden z nielicznych zachodnich polityków obecnych na miejscu. Miesiąc później przemawiał w białoruskim parlamencie, potępiając unijne sankcje wobec Białorusi i Rosji. Nie został wpuszczony do Mołdawii ze względu na swoje prorosyjskie stanowisko. Głosowania: dokładnie ta sama statystyka co Braun — 16 na 16 przeciwko rezolucjom wymierzonym w Rosję.
Danilo Della Valle: propagandowa osłona inwazji
Włoski poseł z Ruchu Pięciu Gwiazd na tydzień przed pełnoskalową inwazją opublikował wpis otwierający się cytatem rzeczniczki rosyjskiego MSZ, nazywającym ostrzeżenia przed inwazją „rusofobiczną narracją”. Śledztwo włoskiego dziennika „Il Foglio” z tego roku ujawniło ponadto, że we frakcji Lewicy w Parlamencie Europejskim zatrudniony został Alessandro Bianchi, założyciel portalu znanego z rozpowszechniania rosyjskiej propagandy.
Ferdinand Kartheiser: od szpiegostwa dla ZSRR do zaproszeń na Petersburskie Forum
Poseł z Luksemburga, który w wywiadzie dla „Kyiv Post” przyznał się do zaangażowania w działalność szpiegowską na rzecz sowieckiego wywiadu w latach 80. W maju 2025 roku pojechał do Moskwy na spotkanie z wiceministrem spraw zagranicznych oraz przewodniczącym komisji spraw zagranicznych Dumy — po czym został usunięty z grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów jako osoba jawnie kolaborująca z władzami Rosji. Mimo to w kwietniu tego roku rozesłał do europarlamentarzystów zaproszenia na spotkania przy okazji Petersburskiego Forum Ekonomicznego, oferując pomoc w zakwaterowaniu i wyżywieniu. Posłowie odczytali to jako próbę rekrutacji do kontaktów z rosyjskimi strukturami państwowymi.
Piąta kolumna, która nie potrzebuje większości
Sienkiewicz podsumowuje: skrajna lewica i skrajna prawica, mimo że w liczbach nie stanowią żadnego zagrożenia dla większości w europarlamencie, tworzą coś w rodzaju piątej kolumny — działającej drobnymi ruchami, próbami manipulacji, wchodzeniem tam, gdzie akurat nikt nie patrzy. Im gorzej Rosji idzie na froncie — druga armia świata, mocarstwo nuklearne, po pięciu latach wciąż nieradząca sobie z 38-milionowym narodem, z wojną trwającą już tyle co II wojna światowa i półtora miliona zabitych lub trwale okaleczonych żołnierzy — tym bardziej Moskwa liczy na sabotaż, zastraszanie i na ludzi, których poseł określa mianem „psów reżimu Putina”.