Odcinek nagrany w Rabacie, gdzie poseł uczestniczy w misji międzyparlamentarnej Unia Europejska–Maroko. Punktem wyjścia jest paradoks unijnej polityki zagranicznej wobec tego kraju.

Maroko jako ostoja stabilności

Sienkiewicz podkreśla, że Maroko to jedno z najbardziej stabilnych państw północnej Afryki — przewidywalny partner handlowy i dyplomatyczny. Mimo to unijne umowy handlowe z Marokiem (dotyczące m.in. eksploatacji wód u wybrzeży spornej Sahary Zachodniej) były wielokrotnie kwestionowane przez lewicę europarlamentarną i unijny Trybunał — pod zarzutem niedostatecznego uwzględnienia praw kobiet i społeczności LGBT w regionie. Podobny spór towarzyszył próbom zawarcia umowy z Egiptem.

Paradoks: prawa człowieka kontra powstrzymywanie migracji

Sienkiewicz wskazuje na sprzeczność: od tych samych krajów — Maroka, Egiptu, Tunezji — zależy, ilu migrantów dopłynie do Europy, a jednocześnie Unia stawia im wymogi poszanowania praw człowieka egzekwowane w pełni wyłącznie wewnątrz samej Unii. Według przywoływanych przez niego danych marokańskich służb granicznych, w ostatnich pięciu latach dzięki pracy marokańskiej straży granicznej ponad 350 tysięcy osób nie dopłynęło do Europy.

W efekcie — jak mówi poseł — Unia jako podmiot dysponujący bogactwem, technologią i wpływami staje się dysfunkcjonalna wobec własnego bezpieczeństwa migracyjnego z powodu wewnętrznego sporu o to, na ile polityka zagraniczna ma być równocześnie polityką promowania równości płci i praw LGBT.

Przypomina, że w maju tego roku premierki Danii i Włoch — jedna z lewicy, druga z prawicy — wspólnie zaapelowały do przywódców UE o rewizję podejścia do unijnej karty praw podstawowych w kontekście migracji i bezpieczeństwa; apel poparło siedem innych krajów, w tym Polska. Ocenia to jako fundamentalny, wciąż nierozstrzygnięty spór o wartości: czy Europa ma być bezpieczna, czy ma pozostać „wyspą praw człowieka” zamkniętą we własnym gronie.

W kraju: anegdota o Jacku Kurskim

Krótki, żartobliwy wątek krajowy: marokański sprzedawca dywanów pyta posła o „wielkiego sprzedawcę” z Polski, którego z trudem udaje się zidentyfikować jako Jacka Kurskiego. To pretekst do ostrzejszego komentarza: Sienkiewicz krytykuje fakt, że człowiek, który — jako wieloletni prezes TVP — doprowadził, jego zdaniem, do zniszczenia polskich mediów publicznych, zasiadał na kongresie programowym PiS akurat w panelu poświęconym wolności mediów.