Odcinek nagrany na Wawelu, w Krużgankach Wawelskich. Poseł zaczyna od anegdoty sprzed 22 lat: podczas wizyty prezydenta USA George'a W. Busha w 2003 roku, na prośbę protokołu dyplomatycznego, katedra wawelska zgodziła się nie odgrywać dzwonów i kurantów na Anioł Pański w południe, by nie zakłócać przemówienia amerykańskiego prezydenta. Sienkiewicz, wówczas felietonista „Przekroju”, opisał to jako przykład braku poszanowania własnej godności państwowej — nawet wobec najpotężniejszego gościa.

Historia się powtarza

Zestawia tamto wydarzenie z obecną sytuacją: ambasador USA w Polsce miał pogratulować prezydentowi Nawrockiemu weta wobec ustawy dotyczącej ścigania w internecie treści związanych z pedofilią i innymi zachowaniami patologicznymi — argumentując to sprzeciwem wobec „kontroli internetu”. Sienkiewicz krytykuje nie tyle samą ingerencję zagranicznego dyplomaty, co radość części polskich polityków z takiej ingerencji w wewnętrzne sprawy kraju.

Objęcia z „bandytą” i chłodne przyjęcie w Londynie

Krytykuje styl prezydentury Nawrockiego jako próbę stawiania się ponad rządem i konstytucją — z ambicjami przypominającymi rolę monarchy. Przywołuje incydent na pielgrzymce kibiców na Jasnej Górze, gdzie prezydent miał serdecznie powitać osobę, którą poseł — jako były minister spraw wewnętrznych — opisuje jako ściganego wcześniej i skazanego przestępcę.

Kontrastuje to z przebiegiem wizyty prezydenta w Wielkiej Brytanii: brakiem przyjęcia w Pałacu Buckingham przez rodzinę królewską, brytyjskim premierem nieodprowadzającym gościa do drzwi oraz — jako jedynym zapamiętanym momentem wizyty — głaskaniem kota rezydującego na Downing Street 10.

Konkluzja Sienkiewicza: sprawowanie urzędu prezydenta wymaga niesienia godności państwa, a obecna prezydentura, jego zdaniem, sobie z tym nie radzi — co jest szczególnie dotkliwe w momencie globalnej niepewności.