Punktem wyjścia jest akt sabotażu na trasie kolejowej Dęblin–Warszawa — podłożenie ładunku wybuchowego na torach w sposób, który brał pod uwagę możliwość śmierci lub okaleczenia ludzi. Poseł podkreśla, że to jakościowa zmiana w porównaniu z wcześniejszymi rosyjskimi działaniami sabotażowymi w Polsce (podpalenie hali na Marywilskiej, magazynu farb i lakierów we Wrocławiu), które — mimo strat materialnych — planowano tak, by unikać ofiar w ludziach.

Decyzja z Kremla, nie samowolka służb

Sienkiewicz argumentuje, że w systemie ścisłego podporządkowania służb w autorytarnym państwie Putina radykalna zmiana polityki wobec Polski — wkalkulowująca śmierć obywateli — musiała zostać zaakceptowana na najwyższym szczeblu.

Dlaczego teraz: desperacja Rosji

Wskazuje trzy czynniki tłumaczące, dlaczego Moskwa zdecydowała się na eskalację: wyhamowanie ofensywy o Pokrowsk kosztem ogromnych strat w ludziach i sprzęcie; ukraiński atak dywersyjny na Kolej Transsyberyjską w obwodzie chabarowskim (ok. 6000 km od granicy Ukrainy), który dwukrotnie przerwał dostawy amunicji i dronów z Korei Północnej na front; oraz narastające problemy gospodarcze w samej Rosji — kolejki po paliwo i rosnące rozczarowanie prowincji kosztami wojny, przy wciąż zamożnych elitach moskiewsko-petersburskich. W tym ujęciu atak na Polskę to akt desperacji, a nie przejaw siły.

Drugie dno: pogłębianie podziałów w Polsce

Sienkiewicz wskazuje, że rosyjskie operacje specjalne zwykle mają więcej niż jeden cel. Obok uderzenia w infrastrukturę logistyczną dla Ukrainy, drugim celem jest pogłębienie wewnętrznego konfliktu w Polsce. Krytykuje reakcję prezydenta Nawrockiego, który stwierdził, że nie czuje się dobrze poinformowany, oraz przypomina spór kompetencyjny o to, kto — zgodnie z ustawą — jest dysponentem służb: to premier, nie prezydent, ponosi pełną odpowiedzialność za ich działania, a próba prezydenta, by samodzielnie zwoływać odprawy szefów służb, jest w ocenie posła niezgodna z prawem.

Krytykuje też wpis posła Konrada Berkowicza sugerujący, że rząd ukrywa rzekome ukraińskie sprawstwo zamachu, oraz reakcję Zbigniewa Ziobry, oskarżającego rząd Tuska o świadome osłabienie bezpieczeństwa kraju rezygnacją z systemu Pegasus. Przypomina przy tym, że Polska straciła licencję na Pegasusa na przełomie 2020/2021 roku, bo — jak twierdzi — ekipa Ziobry wykorzystywała go przeciwko opozycji (np. wobec posła odpowiedzialnego wówczas za sztab wyborczy PO), a nie przeciwko terrorystom.

„Rosja jest gotowa zabijać polskich obywateli na polskim terytorium.”

Docenia sprawność służb, które w mniej niż 48 godzin zidentyfikowały wykonawców zamachu z imienia i nazwiska — ale ostrzega, że podważanie zaufania do własnego państwa w takiej chwili zwiększa prawdopodobieństwo kolejnych ataków, bo Moskwa odczytuje to jako potwierdzenie skuteczności swojej strategii pogłębiania podziałów.