Polityka pod Dywanem
Trump z Putinem sabotują NATO? Co z Polską?
Odcinek nagrany w Strasburgu w trakcie sesji plenarnej, poświęcony dwóm wydarzeniom, które — zdaniem posła — w „błysku reflektora” odsłoniły prawdziwe intencje głównych aktorów światowej polityki.
Plan „28 punktów” — nowy porządek świata według USA i Rosji
Administracja Donalda Trumpa przekazała Ukrainie propozycję pokojową złożoną z 28 punktów. Sienkiewicz nazywa ją w skrócie planem USR — Stanów Zjednoczonych i Rosji — bo to te dwa państwa mają decydować, ile terytorium odda Ukraina, jak liczna może być jej armia oraz że NATO nie będzie mogło samodzielnie decydować o swoim rozszerzeniu. Wśród zapisów miał się też znaleźć punkt sugerujący, że w Polsce mogłyby stacjonować wyłącznie myśliwce europejskie — zapis przyjęty bez konsultacji z Europą, Polską czy Ukrainą.
Wokół autorstwa dokumentu narosło zamieszanie — najpierw zaprzeczenia, że to plan rosyjski, potem przyznanie, że to jedynie „baza do rozmów”. Kluczowym dowodem miały być ujawnione przez agencję Bloomberg fragmenty stenogramów rozmów, z których wynikało, że wysłannik Trumpa instruował doradcę Putina Jurija Uszakowa, jak przekonać samego Trumpa do przyjęcia rosyjskich warunków — łącznie z sugestią, by pochlebić mu w sprawie „sukcesu” w Gazie. Sienkiewicz odczytuje z tego m.in. obojętność wobec suwerenności innych państw, metodę dyktatu wobec Ukrainy oraz bardzo precyzyjne zapisy dotyczące tego, ile na pomocy dla Ukrainy organizowanej przez Unię Europejską mają zarobić Stany Zjednoczone.
Yad Vashem i napięcia polsko-izraelskie
Drugi wątek to wpis izraelskiego instytutu Yad Vashem, zajmującego się pamięcią o Holokauście, sugerujący, że to Polska jako pierwsza nakazała Żydom noszenie opasek identyfikacyjnych — bez wzmianki, że decyzję tę (wydaną przez Hansa Franka) podjęły władze niemieckiej okupacji. Wywołało to oburzenie w Polsce, interwencję MSZ i wezwanie ambasadora Izraela. Instytut nie przeprosił, twierdząc, że z treści wynika kontekst okupacji.
Sienkiewicz ocenia tę odpowiedź jako celowe działanie, a nie pomyłkę, i łączy ją z szerszym, niepokojącym go trendem w polityce Izraela. Zestawia to zjawisko z działalnością Grzegorza Brauna, sugerując, że oba te głosy — mimo odmiennego pochodzenia — mogą wspólnie szkodzić dialogowi polsko-żydowskiemu, który uznaje za ważną część polskiego dziedzictwa.